Przeglądasz archiwum 2013.
Wyświetlam 11 - 14 z 14 notek

Dzień 3 – system kar i nagród

  • Napisane 23 sierpnia 2013 o 20:06

System nagród i kar

Z racji tego, że mam dużo do zrzucenia postanowiłam moje wyniki chudnięcia przerobić na punkty. Za każdy kilogram, który pożegnam wpiszę sobie 1 punkt, za każdy kilogram, który mi przybędzie odejmę sobie 2 punkty (w sumie nie pomyślałam wcześniej o karach ale koleżanka z komentarza mi nadsunęła ten niby banalny pomysł. Dziękuję!). Według tabeli punktów będę siebie nagradzać. Co każde 10 punktów jakaś nagroda. Taka, która będzie tylko dla mnie i będzie mnie cieszyć. Będę się nagradzać mini nagrodami co 10 punktów a gdy dobiję 50 punktów będzie nagroda specjalna a jak dojdę do upragnionej wagi to mega super nagroda! W sumie jest kilka rzeczy, które bym chciała dlatego napiszę listę i z tej listy później będę wybierać. Dodatkowym plusem jest to, że bliscy wrzucają mi do skarbonki na nagrody hihi nie ma to jak wsparcie

1. Biżuteria – nie mam konkretnie nic na oku ale lubię, więc coś pewnie wybiorę

2. Torebka – jedna mi się taka podoba tzn z wyglądu ale nie wiem gdzie taką znaleźć, może ktoś wie? Zauważyłam ją kontem oka, gdy moja mama oglądała serial Szpital i była tam Patrycja Pająk, nie mam pojęcia co miała za torebkę ale mega!

3. Książki Dana Browna

4. Książki Grahama Mastertona

5. Książki Anne Rice

6. Szkatułka na biżuterię – widziałam taką fajną drewnianą dużą na allegro

7. Deska snowboardowa z grafiką

Nagroda specjalna za 50 punktów: Wycieczka! Ale nie wiem gdzie. Na tydzień, gdzieś, gdzie będzie mnie stać.

Nagroda za osiągniecie swojej wymarzonej wagi – to samo w sobie jest nagrodą :D

 

Zrobiłam więcej nagród bo w sumie jak przyjdzie mi do odejmowania pewnie to się przyda więcej. No i mam w czym wybierać

Dzień 2 – ćwiczenia, po których bolą nawet włosy :D

  • Napisane 22 sierpnia 2013 o 12:05

Wczorajszym rowerkiem chyba dodatkowo wymęczyłam swoje ciało. Boli mnie dosłownie każda najmniejsza część ciała. Nie poddałam się jednak i ćwiczyłam dzisiaj ponownie. Wiem, że będę cierpieć bardziej ale się opłaca. Nie poddam się przecież! Kupiłam sobie sok wielowarzywny ale chyba jednak wole sobie sama robić czy to sok z buraków czy marchwi. W sobotę idę do pracy na 12 h muszę pomyśleć co wziąć, pewnie jakąś sałatkę. A co do pączuszków to niestety Poznańskie sklepy nie są przystosowane do nas. Ostatnio szukałam bluzki i zajęło mi kilka godzin znalezienie samego rozmiaru. Nie mówię już o wyborze kroju. Koszuli to w ogóle już znaleźć  nie potrafię. Spodnie to jeszcze gdzieś tam się znajdą ale bluzki to to jest masakra. Mam pełną szafę ubrań z kiedyś w rozmiarze 38. Pewnie wielu sobie myśli – sprzedaj, ale ja wiem, że niedługo wejdę w nie ponownie i niczym top modelka na wybiegu będę je dumnie prezentować na ulicy. Niedługo są moje urodziny i mam nadzieję, że chociaż moja mama wpadnie na pomysł i kupi mi wagę. Wie, że się odchudzam i mnie wspiera ale w sumie nie mam wagi. A chciałabym się ważyć. No nie wypada chyba abym jej powiedziała mamo kup mi wagę. Wiem, że waga to nie wszystko bo czasami ona stoi w miejscu a np rezultaty widać po zmierzeniu się ale i tak chcę wagę :) Muszę sobie opracować system nagród za każdy sukces zrzucenia kilogramów, zawsze jakaś drobna motywacja :)!

Dzień 1 – część 2

  • Napisane 21 sierpnia 2013 o 14:39

Ból, ból, ból i jeszcze raz ból. Ćwiczyłam w tempie Ewy i umieram. Nogi i ramiona ledwo się trzymają. Mam cichą nadzieję, że to tylko dobra oznaka tego, że ćwiczenia były dobrze wykonywane. Mimo bólu mam zamiar jeszcze dziś pojeździć na rowerku stacjonarnym oglądając przy tym „Z archiwum X”. Wtedy nie patrze co chwile na zegarek i nie zastanawiam się ile jeszcze. Po prostu jadę i oglądam :) W sumie jedyne czego się obawiam to tego, że skóra może nie wyrobić zmian i zostanie obwisła a tego nie chcę. W sumie nie bardzo wiem co robić, a na drogie masaże po prostu mnie nie stać tym bardziej, że chcę chodzić na Rolletic na uda i pośladki. A może to też można na brzuch? To wtedy nawet też bym się pokusiła. Pewnie do tego jakieś kremy i ponoć odrobina więcej białka tez dobrze zadziała. Z tym białkiem napisałam już do mojej dietetyczki czy to prawda, czy może coś wie. Mam trochę uraz do białka po tej diecie białkowej Dukana, nigdy więcej to była najgorsza dieta jaka mogła być. Pewnie fanki Dukana by mnie ukrzyżowały, fakt, że wtedy schudłam dużo ale co z tego jak moje nerki źle to zniosły. To znaczy nadmiar białka. Piłam dużo żeby nie było ale to i tak nie nie ochroniło mnie, również same siniaki mi wychodziły na ciele i był totalny brak siły. Tak czy siak szukam złotego środka na skórę. :)

XoXo

Dzień 1 – najtrudniejszy

  • Napisane 21 sierpnia 2013 o 11:11

Wszyscy mówią, że najgorszy jest zawsze pierwszy dzień. Czy to w nowej pracy, szkole czy też nowym miejscu zamieszkania. Dla mnie najtrudniejszym dniem  jest pierwszy dzień zmian, które chcę zacząć wprowadzać do swojego życia. Ten dzień nastał dzisiaj. Postanowiłam wziąć się za siebie, zebrałam siły i pragnę totalnie wywrócić swoje życie do góry nogami. Może najpierw krótka historia. Nie będę tutaj posługiwała się prawdziwym imieniem i nazwiskiem, mimo wszystko chcę aby ta informacja została anonimowa bynajmniej póki nie będę pewniejsza siebie. Mam (prawie) 25 lat i wyglądam jak mały słonik. Nie przesadzam… Mam 160 cm wzrostu i ważę xxx a no właśnie. Ważę sporo i to nie mieszczę się już w dwie cyfry. Moja waga to tak na prawdę problem od zawsze. Zacznę od początku. W podstawówce (10-12 lat) nie mogłam chodzić, miałam pewną chorobę kości (która jakimś cudem później „zniknęła” ale to inna historia). Leżałam w łóżku 2 lata, miałam indywidualne nauczanie. Wtedy też zaczęły się problemy z wagą, wiadomo brak ruchu robi swoje a przecież jeść musiałam. Po „cudownym ozdrowieniu” zaczęłam chudnąc w gimnazjum i było OK. Jednak w wieku 15 lat zostałam zgwałcona, nie wiem czy to przez podłoże psychiczne ale od tego momentu przestałam mieć miesiączkę. Hormony niestety zaczęły szaleć i pojawił się problem. Zaczęłam nagle tyć. Nie mogę tu zwalić winę tylko na to, ponieważ po gwałcie zamknęłam się w sobie i jedynym przyjacielem był mój komputer. Może nie siedziałam maniakalnie przed nim ale zamiast wyjść gdzieś, siedziałam w domu ze strachu, że gwałciciel wróci (został uniewinniony). Moja waga rosła w zastraszającym tempie mimo tego, że nie obżerałam się tłustym jedzeniem. Zazwyczaj jadam zdrowo. Jakiś czas temu źle jeden z lekarzy zdiagnozował moją chorobę jajników mówiąc mi, że to raczej rak (w mojej rodzinie są przypadki). Załamałam się. Nie chciałam nic nikomu mówić bo po co? Nadmieniłam tylko bliskim, że mam guzki w jajniku i muszę iść do szpitala na badania. Okazało się, że to nie rak. Jest to zespół policystycznych jajników. Po rozmowie z lekarzem doszliśmy do wniosku, że najpierw uraz psychiczny mógł doprowadzić do zatrzymania miesiączki, później to do tycia a następnie to do tej choroby. Chcę to zmienić. Poznałam bardzo fajną Panią dietetyk, która pomogła mi i ułożyła cudowne posiłki oraz – banalnie – doradziła mi systematyczne jedzenie. Podziałało jednak ja wiem, że samą dietą nie osiągnę celu. Jeździłam na rowerku, do tego zaczęłam więcej wychodzić jednak to za mało. Postanowiłam ćwiczyć. Jednak po wizycie w jednej siłowni uznałam, że chyba to nie dla mnie. Same szczupłe „laski” albo sami „pakerzy”. Czułam się nieswojo. Do tego znalazłam wymarzoną pracę – niestety pochłania ona 12h dziennie. Jak mam znaleźć złoty środek na ćwiczenia? Po kilkugodzinnym szperaniu na internetowych forach, dotarłam na jedno gdzie „grubaski” (same siebie tak nazywały) bardzo chwaliły ćwiczenia Ewy Chodakowskiej. Nigdy nie wierzyłam w ćwiczenia z „DVD” ale postanowiłam poczytać więcej na ten temat. Okazało się, że wiele z nich sumiennie ćwiczy z tymi płytami (jest kilka stopni trudności) i widzą efekty. Warunkiem jest, żeby robić te ćwiczenia starannie, dokładnie i systematycznie a nie tylko „odbębnić”. Wczoraj ściągnęłam sobie ćwiczenia dla początkujących – Skalpel. Próbowałam ćwiczyć już i muszę powiedzieć, że mimo chłodu jaki panuje w moim mieszkaniu poprzez deszczową pogodę po chwili byłam zalana potem. Dzisiaj, z racji tego, że mam dzień wolny planuję przejść przez cały trening. Od dziś aż do 55 kg planuję zmienić swoje życie! Koniec pisania idę podnieść dupkę i ćwiczyć!

 

PS: Podziękowania dla Dawida za podsunięcie piosenki „Dopóki jestem” Hans Solo. Czuję jak mnie energia rozpiera!