Aktualnie przeglądasz kategorię Fitness
Wyświetlam 1 - 7 z 7 notek

Szczęsliwa… z motylkami w brzuchu

  • Napisane 7 października 2013 o 14:15

Są momenty, dla których warto budzić się rano… Pojawił się ktoś, kto sprawia, że się uśmiecham. Wspiera mnie całym sercem i dopinguje, chociaż to dopiero nasionko, które kiełkuje i tak to cudowne uczucie. Muszę rozpisać sobie nowe tygodnie diety, podzielę się z Wami przykładami później, może któraś upatrzy coś smacznego :) Właśnie mi się przypomniało, że wciąż nie mam swojej wagi… Byle do ostatniego i kupię —-> ZAPAMIĘTAĆ – KUPIĆ WAGĘ <i tabletki na pamięć>. Jak zwykle w pracy nuda więc od rana czytałam wszystkie możliwe wiadomości i czytałam artykuł o jabłkach. Zapobiegają jakimś tam chorobom układu krążenia i wspomagają trawienie. Jabłka lubię więc zacznę testować :) Co do kawy – z mlekiem musi być taką też dziś piłam oczywiście gorzką, a co do ciuchów – trzeba ponieść ofiary :D składam w ofierze swoje kilogramy i ciuchy a co mi tam ;) Dziewczyny mogę kupić torebkę wybiorę się na polowanie… :) Jak upatrzę dam znać ;* Dziękuję za wsparcie.

Bardzo nakręcona pozytywną energią – Ja. :-)

  • Napisane 5 października 2013 o 06:05

Zapewniam, że ciemna kawa bez cukru nie smakuje! :D Hahaha okropieństwo fuj fuj! Wiecie co mam taki humorek, że szok! Jest 5:53 niedługo kończę pracę i…… poranek w domu zacznę od marudzenia na Ewę (skalpel), później mały odpoczynek i po obiedzie rowerek! Po skalpelku chyba trochę brzuszków porobię bo to główna partia, której chcę się pozbyć. Wiedziałyście, że w TK Maxx (chyba dobrze piszę) mają ciuchy też w dużych rozmiarach? Kupiłam sobie świetny sweterek tam :) Dookoła mnie wsparcie – coś co daje mi siłę i nie pozwala się poddać. Bardzo ważne jest mieć kogoś kto dopinguje i wspiera. Tak jak ja mam Was :) Jest mi ciężko i mam ochotę czasami przestać ale wtedy myślę sobie – co ja napiszę na blogu? Że się poddałam? O nie! WALCZĘ! – także prowadzenie bloga jest świetnym pomysłem. :-) Uciekam pracować ;-* Przyjemnego weekendu Słoneczka!

Acai

  • Napisane 3 października 2013 o 09:30

Cześć moje Gwiazdusie! Muszę Wam powiedzieć, że miałam dość intensywny czas w ćwiczeniach :) Schudłam znów parę kilo i… dostałam okres! Miałam okropne problemy z tym i mnie to zdziwiło ale i też uszczęśliwiło :) Zaniedbałam Was troszkę ale się poprawię. Informuję jednak, że dbam wciąż o siebie! Właśnie siedzę w pracy i czytam artykuły w internecie (dla zabicia czasu) i natrafiłam na artykuł o jagodach Acai (acaipower.net). Słyszałyście o tym? Ponoć to jakaś specjalna odmiana jagód w połączeniu z innymi składnikami działa rewelacyjnie. Nie bardzo jestem przekonana, pamiętam jak był szał na dietę Dukana i ona bardziej narobiła bałaganu w moim organizmie niż mi pomogła. Może któraś z Was to stosuje i mogłaby podzielić się wiedzą na ten temat byłabym wdzięczna. Poza tym muszę Wam powiedzieć, że czuję się coraz szczęśliwsza. Ot tak, życie jest piękne :) Cóż z człowiekiem może zrobić dieta i ruch! Kurde ale dzisiaj złamałam trochę swoją dietę bo piję kawę czarną z cukrem :( Normalnie piję białą, gorzką ale mleko mi się skończyło i zapomniałam kupić. Najgorsze jest to, że nie mam też herbaty a siedzę w pracy od 7-19, pić coś trzeba. No i oczywiście wody też zapomniałam. Zapomniałabym też śniadanie bo stresowałam się bardzo. Pracuję w hotelu i wczoraj zadzwonili prezesi, że przyjeżdżają i wszyscy na baczność dzisiaj, chodzą jak w zegarku. Jeszcze nie miałam białej koszuli i musiałam szybko lecieć i kupić jakąś. Póki co idzie dobrze, prezesi zadowoleni, to i ja jestem spokojniejsza. :) Lecę do papierków ;* Buziaki ślimaki

=(

  • Napisane 14 września 2013 o 20:29

O kurde kochane ja WAS PRZEPRASZAM bo nie pisałam nic tutaj, szczerze mówiąc w pracy nie miałam jak a w domu zapominałam =( Wiadomość jest jednak taka, że nie przestałam ćwiczyć! Koleżanko, która zapytałaś się o ćwiczenia w komentarzu – ćwiczę z nagrań Ewy Chodakowskiej „Skalpel” (tak nazywają się te ćwiczenia). Próbowałam raz Skalpel 2 ale chyba za wcześnie bo nie dawałam rady, także tylko Skalpel + rowerek stacjonarny. Chcę wprowadzić też sama od siebie trochę pompek i brzuszków. Wiecie boję się o te skórę na brzuchu i ramionach, wyczytałam gdzieś ze dodatkowe ćwiczenia na te partie mogą pomóc w walce ze skórą. No i oczywiście kremy ale jeszcze nie kupiłam ;o W aptece pewnie mi doradzą. Zrzuciłam 5 kilogramów i z racji tego nagrodziłam się drobnym prezentem (w sumie i tak musiałam kupić i tak) – kupiłam sobie śliczny portfel ze skóry taki czerwony firmy Ochnik. Fakt, że i tak musiałam kupić bo mi się poprzedni rozwalił ale uznałam, że to taka nagroda i od razu mi lepiej.  Obecnie jestem w pracy aż do 7:30 rano więc dzisiaj nie poćwiczę i nie ćwiczyłam dzisiaj nic . Głowa mnie tak bolała, że wzięłam tabletkę i położyłam się – chyba ta zmiana pogody czy coś, ciśnienie może bo coś tam mówili w TV o tym. Nie słuchałam za dużo bo zasnęłam :D Ej kobitki wiecie może czy od diety może się cera zmienić? Kurcze bo miałam kiedyś tendencję do wyprysków a ostatnio coraz mniej no i włosy też jakieś takie ładniejsze się zrobiły. Paznokcie to już w ogóle są super mocne, twarde i się nie łamią. Wracam do pracy – na jutro w domu skalpel, rowerek, brzuszki i pompki (te ostatnie pewnie po 10x bo się zmacham :P)

Dzień 7 i 8

  • Napisane 28 sierpnia 2013 o 20:12

Ćwiczyłam Skalpel + rowerek :) Jedyne co w tej chwili boli to nóżki i prawe ramię – nie mogę ponieść do góry ręki :( Od jutra maraton 5 dni w pracy po 12h, może być ciężko z ćwiczeniami ale się zobaczy :) Buźki

Dzień 2 – ćwiczenia, po których bolą nawet włosy :D

  • Napisane 22 sierpnia 2013 o 12:05

Wczorajszym rowerkiem chyba dodatkowo wymęczyłam swoje ciało. Boli mnie dosłownie każda najmniejsza część ciała. Nie poddałam się jednak i ćwiczyłam dzisiaj ponownie. Wiem, że będę cierpieć bardziej ale się opłaca. Nie poddam się przecież! Kupiłam sobie sok wielowarzywny ale chyba jednak wole sobie sama robić czy to sok z buraków czy marchwi. W sobotę idę do pracy na 12 h muszę pomyśleć co wziąć, pewnie jakąś sałatkę. A co do pączuszków to niestety Poznańskie sklepy nie są przystosowane do nas. Ostatnio szukałam bluzki i zajęło mi kilka godzin znalezienie samego rozmiaru. Nie mówię już o wyborze kroju. Koszuli to w ogóle już znaleźć  nie potrafię. Spodnie to jeszcze gdzieś tam się znajdą ale bluzki to to jest masakra. Mam pełną szafę ubrań z kiedyś w rozmiarze 38. Pewnie wielu sobie myśli – sprzedaj, ale ja wiem, że niedługo wejdę w nie ponownie i niczym top modelka na wybiegu będę je dumnie prezentować na ulicy. Niedługo są moje urodziny i mam nadzieję, że chociaż moja mama wpadnie na pomysł i kupi mi wagę. Wie, że się odchudzam i mnie wspiera ale w sumie nie mam wagi. A chciałabym się ważyć. No nie wypada chyba abym jej powiedziała mamo kup mi wagę. Wiem, że waga to nie wszystko bo czasami ona stoi w miejscu a np rezultaty widać po zmierzeniu się ale i tak chcę wagę :) Muszę sobie opracować system nagród za każdy sukces zrzucenia kilogramów, zawsze jakaś drobna motywacja :)!

Dzień 1 – część 2

  • Napisane 21 sierpnia 2013 o 14:39

Ból, ból, ból i jeszcze raz ból. Ćwiczyłam w tempie Ewy i umieram. Nogi i ramiona ledwo się trzymają. Mam cichą nadzieję, że to tylko dobra oznaka tego, że ćwiczenia były dobrze wykonywane. Mimo bólu mam zamiar jeszcze dziś pojeździć na rowerku stacjonarnym oglądając przy tym „Z archiwum X”. Wtedy nie patrze co chwile na zegarek i nie zastanawiam się ile jeszcze. Po prostu jadę i oglądam :) W sumie jedyne czego się obawiam to tego, że skóra może nie wyrobić zmian i zostanie obwisła a tego nie chcę. W sumie nie bardzo wiem co robić, a na drogie masaże po prostu mnie nie stać tym bardziej, że chcę chodzić na Rolletic na uda i pośladki. A może to też można na brzuch? To wtedy nawet też bym się pokusiła. Pewnie do tego jakieś kremy i ponoć odrobina więcej białka tez dobrze zadziała. Z tym białkiem napisałam już do mojej dietetyczki czy to prawda, czy może coś wie. Mam trochę uraz do białka po tej diecie białkowej Dukana, nigdy więcej to była najgorsza dieta jaka mogła być. Pewnie fanki Dukana by mnie ukrzyżowały, fakt, że wtedy schudłam dużo ale co z tego jak moje nerki źle to zniosły. To znaczy nadmiar białka. Piłam dużo żeby nie było ale to i tak nie nie ochroniło mnie, również same siniaki mi wychodziły na ciele i był totalny brak siły. Tak czy siak szukam złotego środka na skórę. :)

XoXo