Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'fitness'.
Wyświetlam 1 - 7 z 7 notek

Kwiatki bratki i stokrotki…

  • Napisane 11 października 2013 o 10:29

Postanowiłam kupić kwiatka. Tak. JA chcę kwiatka. O tyle to dziwne, że ja wszystkie kwiaty zabijam – łącznie z kaktusem. Tym razem zadbam :) Jak u Was? Ja właśnie będę wcinać owsiankę z truskawkami na śniadanie. Jakoś nie mam chęci na kanapki dlatego będzie owsianka! :) Dzisiaj po pracy trochę porowerkuję a jutro ćwiczenia + rowerek. Powinnam mieć na imię skleroza, zapominam wszystkiego! Lista zakupów: waga, kwiatek, torebka (ciut większa od tej co mam teraz) + zwykła „szmaciana” na obiad (ostatnio mi obiad się otwarł w normalnej torebce), miara krawiecka, gumki do włosów (się nie śmiejcie ale kot notorycznie mi kradnie a ja zapominam kupić!), 2kg ciężarki (na ramiona), rękawiczki do rowerku (odciski :( ), pokrzywa do picia z Herbapolu – działa cuda jeśli chodzi o włosy, skórę i paznokcie, piję 1x dziennie czasami robię przerwę sobie 2-3 dni i znów. Coś jeszcze? :) Buziaki! ;*

Szczęsliwa… z motylkami w brzuchu

  • Napisane 7 października 2013 o 14:15

Są momenty, dla których warto budzić się rano… Pojawił się ktoś, kto sprawia, że się uśmiecham. Wspiera mnie całym sercem i dopinguje, chociaż to dopiero nasionko, które kiełkuje i tak to cudowne uczucie. Muszę rozpisać sobie nowe tygodnie diety, podzielę się z Wami przykładami później, może któraś upatrzy coś smacznego :) Właśnie mi się przypomniało, że wciąż nie mam swojej wagi… Byle do ostatniego i kupię —-> ZAPAMIĘTAĆ – KUPIĆ WAGĘ <i tabletki na pamięć>. Jak zwykle w pracy nuda więc od rana czytałam wszystkie możliwe wiadomości i czytałam artykuł o jabłkach. Zapobiegają jakimś tam chorobom układu krążenia i wspomagają trawienie. Jabłka lubię więc zacznę testować :) Co do kawy – z mlekiem musi być taką też dziś piłam oczywiście gorzką, a co do ciuchów – trzeba ponieść ofiary :D składam w ofierze swoje kilogramy i ciuchy a co mi tam ;) Dziewczyny mogę kupić torebkę wybiorę się na polowanie… :) Jak upatrzę dam znać ;* Dziękuję za wsparcie.

Acai

  • Napisane 3 października 2013 o 09:30

Cześć moje Gwiazdusie! Muszę Wam powiedzieć, że miałam dość intensywny czas w ćwiczeniach :) Schudłam znów parę kilo i… dostałam okres! Miałam okropne problemy z tym i mnie to zdziwiło ale i też uszczęśliwiło :) Zaniedbałam Was troszkę ale się poprawię. Informuję jednak, że dbam wciąż o siebie! Właśnie siedzę w pracy i czytam artykuły w internecie (dla zabicia czasu) i natrafiłam na artykuł o jagodach Acai (acaipower.net). Słyszałyście o tym? Ponoć to jakaś specjalna odmiana jagód w połączeniu z innymi składnikami działa rewelacyjnie. Nie bardzo jestem przekonana, pamiętam jak był szał na dietę Dukana i ona bardziej narobiła bałaganu w moim organizmie niż mi pomogła. Może któraś z Was to stosuje i mogłaby podzielić się wiedzą na ten temat byłabym wdzięczna. Poza tym muszę Wam powiedzieć, że czuję się coraz szczęśliwsza. Ot tak, życie jest piękne :) Cóż z człowiekiem może zrobić dieta i ruch! Kurde ale dzisiaj złamałam trochę swoją dietę bo piję kawę czarną z cukrem :( Normalnie piję białą, gorzką ale mleko mi się skończyło i zapomniałam kupić. Najgorsze jest to, że nie mam też herbaty a siedzę w pracy od 7-19, pić coś trzeba. No i oczywiście wody też zapomniałam. Zapomniałabym też śniadanie bo stresowałam się bardzo. Pracuję w hotelu i wczoraj zadzwonili prezesi, że przyjeżdżają i wszyscy na baczność dzisiaj, chodzą jak w zegarku. Jeszcze nie miałam białej koszuli i musiałam szybko lecieć i kupić jakąś. Póki co idzie dobrze, prezesi zadowoleni, to i ja jestem spokojniejsza. :) Lecę do papierków ;* Buziaki ślimaki

Dzień 4, 5 i 6.

  • Napisane 26 sierpnia 2013 o 10:04

Masakra 2 dni w pracy i działam jak zombie! Pracuję po 12h do tego niestety dojazd autobusem sprawia, że po powrocie nie mam sił na ćwiczenia =/ po prostu idę spać. Na szczęście od września będę mieć normalny grafik i 2 dni pracujące i po nich 2 dni wolne itd. Z racji tego, że nie dałam rady ćwiczyć po pracy dzisiaj od 8 ćwiczyłam. Cały Skalpel i 30 min rowerku. Rowerek jeszcze będzie później, po obiedzie pewnie z włączonym „Z Archiwum X” :D A co! Spodnie mi spadają z tyłka – ja twierdze, że to materiał się rozciągnął a moja ukochana mama, że schudłam. Prawda jest pewnie wyśrodkowana. Pora na mała kawunie i chwilę relaksu. 3 dni wolnego (później 5 w pracy =/) ale i tak postawię wszystko na relaks!

 

Dziękuję za komentarze! =*

Dzień 2 – ćwiczenia, po których bolą nawet włosy :D

  • Napisane 22 sierpnia 2013 o 12:05

Wczorajszym rowerkiem chyba dodatkowo wymęczyłam swoje ciało. Boli mnie dosłownie każda najmniejsza część ciała. Nie poddałam się jednak i ćwiczyłam dzisiaj ponownie. Wiem, że będę cierpieć bardziej ale się opłaca. Nie poddam się przecież! Kupiłam sobie sok wielowarzywny ale chyba jednak wole sobie sama robić czy to sok z buraków czy marchwi. W sobotę idę do pracy na 12 h muszę pomyśleć co wziąć, pewnie jakąś sałatkę. A co do pączuszków to niestety Poznańskie sklepy nie są przystosowane do nas. Ostatnio szukałam bluzki i zajęło mi kilka godzin znalezienie samego rozmiaru. Nie mówię już o wyborze kroju. Koszuli to w ogóle już znaleźć  nie potrafię. Spodnie to jeszcze gdzieś tam się znajdą ale bluzki to to jest masakra. Mam pełną szafę ubrań z kiedyś w rozmiarze 38. Pewnie wielu sobie myśli – sprzedaj, ale ja wiem, że niedługo wejdę w nie ponownie i niczym top modelka na wybiegu będę je dumnie prezentować na ulicy. Niedługo są moje urodziny i mam nadzieję, że chociaż moja mama wpadnie na pomysł i kupi mi wagę. Wie, że się odchudzam i mnie wspiera ale w sumie nie mam wagi. A chciałabym się ważyć. No nie wypada chyba abym jej powiedziała mamo kup mi wagę. Wiem, że waga to nie wszystko bo czasami ona stoi w miejscu a np rezultaty widać po zmierzeniu się ale i tak chcę wagę :) Muszę sobie opracować system nagród za każdy sukces zrzucenia kilogramów, zawsze jakaś drobna motywacja :)!

Dzień 1 – część 2

  • Napisane 21 sierpnia 2013 o 14:39

Ból, ból, ból i jeszcze raz ból. Ćwiczyłam w tempie Ewy i umieram. Nogi i ramiona ledwo się trzymają. Mam cichą nadzieję, że to tylko dobra oznaka tego, że ćwiczenia były dobrze wykonywane. Mimo bólu mam zamiar jeszcze dziś pojeździć na rowerku stacjonarnym oglądając przy tym „Z archiwum X”. Wtedy nie patrze co chwile na zegarek i nie zastanawiam się ile jeszcze. Po prostu jadę i oglądam :) W sumie jedyne czego się obawiam to tego, że skóra może nie wyrobić zmian i zostanie obwisła a tego nie chcę. W sumie nie bardzo wiem co robić, a na drogie masaże po prostu mnie nie stać tym bardziej, że chcę chodzić na Rolletic na uda i pośladki. A może to też można na brzuch? To wtedy nawet też bym się pokusiła. Pewnie do tego jakieś kremy i ponoć odrobina więcej białka tez dobrze zadziała. Z tym białkiem napisałam już do mojej dietetyczki czy to prawda, czy może coś wie. Mam trochę uraz do białka po tej diecie białkowej Dukana, nigdy więcej to była najgorsza dieta jaka mogła być. Pewnie fanki Dukana by mnie ukrzyżowały, fakt, że wtedy schudłam dużo ale co z tego jak moje nerki źle to zniosły. To znaczy nadmiar białka. Piłam dużo żeby nie było ale to i tak nie nie ochroniło mnie, również same siniaki mi wychodziły na ciele i był totalny brak siły. Tak czy siak szukam złotego środka na skórę. :)

XoXo

Dzień 1 – najtrudniejszy

  • Napisane 21 sierpnia 2013 o 11:11

Wszyscy mówią, że najgorszy jest zawsze pierwszy dzień. Czy to w nowej pracy, szkole czy też nowym miejscu zamieszkania. Dla mnie najtrudniejszym dniem  jest pierwszy dzień zmian, które chcę zacząć wprowadzać do swojego życia. Ten dzień nastał dzisiaj. Postanowiłam wziąć się za siebie, zebrałam siły i pragnę totalnie wywrócić swoje życie do góry nogami. Może najpierw krótka historia. Nie będę tutaj posługiwała się prawdziwym imieniem i nazwiskiem, mimo wszystko chcę aby ta informacja została anonimowa bynajmniej póki nie będę pewniejsza siebie. Mam (prawie) 25 lat i wyglądam jak mały słonik. Nie przesadzam… Mam 160 cm wzrostu i ważę xxx a no właśnie. Ważę sporo i to nie mieszczę się już w dwie cyfry. Moja waga to tak na prawdę problem od zawsze. Zacznę od początku. W podstawówce (10-12 lat) nie mogłam chodzić, miałam pewną chorobę kości (która jakimś cudem później „zniknęła” ale to inna historia). Leżałam w łóżku 2 lata, miałam indywidualne nauczanie. Wtedy też zaczęły się problemy z wagą, wiadomo brak ruchu robi swoje a przecież jeść musiałam. Po „cudownym ozdrowieniu” zaczęłam chudnąc w gimnazjum i było OK. Jednak w wieku 15 lat zostałam zgwałcona, nie wiem czy to przez podłoże psychiczne ale od tego momentu przestałam mieć miesiączkę. Hormony niestety zaczęły szaleć i pojawił się problem. Zaczęłam nagle tyć. Nie mogę tu zwalić winę tylko na to, ponieważ po gwałcie zamknęłam się w sobie i jedynym przyjacielem był mój komputer. Może nie siedziałam maniakalnie przed nim ale zamiast wyjść gdzieś, siedziałam w domu ze strachu, że gwałciciel wróci (został uniewinniony). Moja waga rosła w zastraszającym tempie mimo tego, że nie obżerałam się tłustym jedzeniem. Zazwyczaj jadam zdrowo. Jakiś czas temu źle jeden z lekarzy zdiagnozował moją chorobę jajników mówiąc mi, że to raczej rak (w mojej rodzinie są przypadki). Załamałam się. Nie chciałam nic nikomu mówić bo po co? Nadmieniłam tylko bliskim, że mam guzki w jajniku i muszę iść do szpitala na badania. Okazało się, że to nie rak. Jest to zespół policystycznych jajników. Po rozmowie z lekarzem doszliśmy do wniosku, że najpierw uraz psychiczny mógł doprowadzić do zatrzymania miesiączki, później to do tycia a następnie to do tej choroby. Chcę to zmienić. Poznałam bardzo fajną Panią dietetyk, która pomogła mi i ułożyła cudowne posiłki oraz – banalnie – doradziła mi systematyczne jedzenie. Podziałało jednak ja wiem, że samą dietą nie osiągnę celu. Jeździłam na rowerku, do tego zaczęłam więcej wychodzić jednak to za mało. Postanowiłam ćwiczyć. Jednak po wizycie w jednej siłowni uznałam, że chyba to nie dla mnie. Same szczupłe „laski” albo sami „pakerzy”. Czułam się nieswojo. Do tego znalazłam wymarzoną pracę – niestety pochłania ona 12h dziennie. Jak mam znaleźć złoty środek na ćwiczenia? Po kilkugodzinnym szperaniu na internetowych forach, dotarłam na jedno gdzie „grubaski” (same siebie tak nazywały) bardzo chwaliły ćwiczenia Ewy Chodakowskiej. Nigdy nie wierzyłam w ćwiczenia z „DVD” ale postanowiłam poczytać więcej na ten temat. Okazało się, że wiele z nich sumiennie ćwiczy z tymi płytami (jest kilka stopni trudności) i widzą efekty. Warunkiem jest, żeby robić te ćwiczenia starannie, dokładnie i systematycznie a nie tylko „odbębnić”. Wczoraj ściągnęłam sobie ćwiczenia dla początkujących – Skalpel. Próbowałam ćwiczyć już i muszę powiedzieć, że mimo chłodu jaki panuje w moim mieszkaniu poprzez deszczową pogodę po chwili byłam zalana potem. Dzisiaj, z racji tego, że mam dzień wolny planuję przejść przez cały trening. Od dziś aż do 55 kg planuję zmienić swoje życie! Koniec pisania idę podnieść dupkę i ćwiczyć!

 

PS: Podziękowania dla Dawida za podsunięcie piosenki „Dopóki jestem” Hans Solo. Czuję jak mnie energia rozpiera!